Jak słup soli …

Kim jesteśmy? Kim się stajemy? Jak nasze uczynki te dobre i te złe kształtują nasze życie? Może te pytania są mocno naiwne, przecież tak wielu powie nam, że świat, jest dość prosty, a nadto zepsuty, więc po co pytać, skoro odpowiedz jest oczywista.
„Oko za oko, ząb za ząb”, starotestamentalne wymierzenie sprawiedliwości jest tak realne, tak namacalne, tak trudne do polemizowania, co możemy powiedzieć o ludziach dokonujących straszliwych czynów? Staja się samoistnie niszczycielami życia społecznego, sami siebie stawiają na jego marginesie. Przez swoje postępowanie dokonują wyboru. Sami się wykluczają, niszcząc swoje człowieczeństwo.
W naszym życiu możemy doświadczać, różnych stanów przemocy, doświadczymy czegoś tak bolesnego, tak mocno niszczącego nasze życie, że już nie potrafimy patrzeć na świat „normalnie”. Kiedy nosimy w sobie zgorzknienie, ból, nienawiść i pragnienie zemsty, to samoistnie, z dnia na dzień, my sami stajemy się jak ci „źli”, którzy dokonali nam czegoś bolesnego. Kiedy nie widzimy nadziei a tylko pragnienie zemsty, to my również wyrzucamy nas samych na ten „margines”. Tyle tylko, że nie jest to margines społeczny, bo tutaj w społeczeństwie, dostaniemy współczucie i wsparcie – jesteśmy ofiarami. Nasz margines dokonuje się w naszym życiu wewnętrznym. Zatracamy nasze człowieczeństwo, wolność działania, nasze serce umiera.
Wielu z was, czytających ten tekst, może teraz stwierdzić, że jest to stek bzdur. O czym my w ogóle teraz mówimy, o jakim wykluczeniu. Przecież jest to proste i logiczne, zawinienie wymaga osądzenia i kary. Więc powiem wprost, jest to konsekwencja dokonanych czynów, które powinny się wypełnić należyta karą. To w kwestii prawa, społeczeństwa oraz osoby poszkodowanej. Wielokrotne tak, zgadzam się z tym.
Jest też pewna konieczność, nie twierdze, że jest łatwa a nawet bywa nie możliwa do realizacji. Jest to próba pójścia o jeden krok dalej w kierunku Miłosierdzia.
Przebaczenie, które jest procesem rozwijającym się w naszym sercu, dojrzewa, aby (o ile jest to możliwe) dokonać kroku na przód. Bez tego aktu woli człowieka, często stajemy się się jak starotestamentalna żona Lota, która nie mogąc pogodzić się z opuszczeniem zagrożonej zniszczeniem Sodomy, spogląda za siebie, zamieniając się w słup soli. Ta symbolika ukazuje nam stan w którym doświadczamy nagłego zdziwienia, szoku spowodowanego jakąś nagłą wiadomością, bądź widokiem, które zamraża nas, unieruchamia i nie pozwala pójść dalej.
Czy przebaczenie jest więc możliwe? Czy jesteśmy w stanie dokonać tak wielkiego czynu heroizmu. Nazywam to właśnie tak, bo jest to na równi z dokonaniem czegoś bohaterskiego. Przebaczyć komuś wyrządzenie nam krzywdy. Przebaczyć sobie, że krzywda stała się naszym udziałem. W ostatecznym zaś rozrachunku oddać własną bezradność Miłosierdziu, w którym będziemy szukali odpowiedzi na pytanie: Jak mamy tego dokonać?
Kim więc jesteśmy? Kim się staniemy? Jakie będą nasze dalsze kroki, czy zatrzymamy się na zawsze? Czy też pójdziemy do przodu, nie zatrzymując się już nigdy więcej. Jak nasze uczynki te dobre i te złe ukształtują nasze dalsze życie. Ile razy przebaczymy, siedem czy siedemdziesiąt siedem razy.
Nikt z nas tego nie wie, ale jesteśmy uzbrojeni w największy „Dar” i „Narzędzie Miłosierdzia”, łaskę przebaczenia płynąca z ludzkiego serca.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s