Wszystko zaczyna się od pasji …

Wszystko zaczyna się od pasji, bo trzeba najpierw coś pokochać, aby oddać temu cześć swojego życia. Zdarza się nam, że inspirujemy się wieloma rzeczami, pokochamy taniec, poezje, muzykę czy też fotografię. Te wszystkie nasze zauroczenia staja się nami. One przemieniają nas, powodują, że stajemy się bardziej wrażliwi na postrzeganie drugiego człowieka. Piękno dotyka naszego serca, staje się narzędziem do poznawania siebie samego. Z czasem też dostrzegamy coś więcej niż tylko czynności czy przedmioty. Z czasem dostrzegamy drugiego człowieka i jego wewnętrzne piękno.

Pamiętam te czasy, kiedy to z moimi przyjaciółmi spierałem się o piękno człowieka, o jego naturalną niewinność. Czyż człowiek w swoim poczęciu i wzrastaniu nie jest piękny? (Dla mnie zawsze był…). Choć często nasze życie ulega wielu zawirowaniom, i zło nas niejednokrotnie doświadcza, to trzeba nieustanie wieżyc w dobroć, które jest w nas.

Z czasem, po naszym zmaganiach z przeróżnymi okolicznościami doświadczamy dobra. Może się ono objawić w drugim człowieka, w dobrym słowie lub jakimś mało istotnym geście. Może być tak, że te małe rzeczy dostarcza nam wewnętrznego pokoju.

Czy te wyżej wspomniane atrybuty, dobro i pokój nie nasuwają nam obrazu Absolutu, Dobra Największego, Boga?

Kim więc jesteśmy i dokąd zmierzamy?  Czy nie oczyszczamy się przez życie, jak złoto przetapiane w piecu złotniczym? Czy nasze życie nie ma nas przygotowywać na ostateczne rozeznanie i zobaczenie jedynego tylko piękna?

Rozpocząłem ten tekst stwierdzeniem, że wszystko w naszym życiu rozpoczyna się od pasji, a zasadniczo od pasji powinno się zacząć. Pasje to takie nasze indywidualne i niepowtarzalne zauroczenia, takie miłości, które często staja się naszym sensem życia, to takie talenty, które otrzymujemy i mamy obowiązek wykorzystać je jak najlepiej, aby nigdy nie żałować, że czegoś nie zrobiliśmy, a mogliśmy. Bo oto dzięki nim jesteśmy w stanie dostrzec prawdziwy obraz świata, którego my sami stajemy się częścią.

Piszę te słowa w dość szczególnym momencie mojego życia, stojąc na pewnego rodzaju rozdrożu. Doświadczenie tego co ważne i tego co nie istotne, pochylenie się nad życiem i pozwolenie sobie na błędy i złe decyzje. Powroty do rzeczy, które kiedyś dawały nam totalnego kopa energii. To wszystko stanowi o tym kim jesteśmy. Nie uciekniemy od naszych spraw i naszych problemów, bo właśnie one są naszymi towarzyszami życia.

Kiedyś przyszła do mnie pewna myśl o tym, że traktujemy nasze problemy jak największego wroga, którego nie akceptujemy, kłócimy się z nim i nie chcemy się pogodzić z tym co nam podsuwa każdego dnia.

Problem równał się temu, że jest najgorsza rzeczą, która zdarza się właśnie nam. Teraz po latach zaczynam patrzeć na to już trochę inaczej. Dochodzę do wniosku, że trzeba nazwać go swoim najlepszym przyjacielem, którego trzeba poznać, dogadać się z nim a nawet może trzeba go pokochać.

Czemu taka teoria ? Bo Przyjaciel przychodzi do nas w cierpieniu i daje nam dobre rady, przyjaciel przychodzi i mówi nam prawdę, bolesna ale przede wszystkim prawdę. Tak też i problem, nie zawsze musi być nam dany po to, aby nas zniszczyć, ale może jest po to aby nas ubogacić, aby nas przetopić w tym piekielnym piecu i uczynić z nas złoto najpiękniejsze.

Co więc czyni nas złotem i gdzie składa się taki skarb ?

Chciałbym bardzo znać pełną odpowiedź na moje własne pytanie, zadaję je sobie każdego dnia. Często jest ono chaotyczne i nie świadome, a czasem tak dogłębne, że powoduje wręcz ból serca. Bo bycie Pięknym wymaga od nas poświęcenia. Nigdy nie możemy zapomnieć, że dobro jest w nas, że pokój serca jest procesem nad którym pracujemy latami. Nigdy też nie możemy zapomnieć o rozwijaniu naszego życia przez rozwijanie naszych talentów, bo im więcej ich rozwiniemy tym piękniejsi się staniemy. Nigdy też nie możemy zapomnieć o marzeniach, bo marzenia dodają nam skrzydeł i wznosimy się na wyżyny naszych możliwości. W ostatecznym rozrachunku stajemy się skarbem bezcennym, skarbem, który może uszczęśliwiać drugiego człowieka. Warto więc walczyć o siebie, często wbrew temu co nam podsuną, jak bardzo to nie będzie się podobać naszemu otoczeniu. Warto więc, żyć z pasją, z nadzieja i z miłością. Bo wtedy stajemy się najbardziej autentyczni. A chyba o to właśnie w życiu chodzi, aby być sobą, i może też oto, aby złożono to czyste i oczyszczone złoto (nas) na odpowiedniej półce, w odpowiednim skarbcu i pod Najlepsza Opieką Świata…

Na zakończenie nasuwa mi się pewna konkluzja tych wielu słów, które zostały napisane. Nie traćmy nadziei, bo ona ma wielką moc i jest naszą siłą do życia. Jutro jest nowy dzień, a on jest jak czysta kartka, zawsze można zapisać ja od nowa, inaczej.

Reklamy